piątek, 14 lipca 2017

Jak się ustrzec przed chorobą?


Jak broni się organizm?


Dzieci w wieku przedszkolnym przy zdrowym układzie immunologicznym średnio chorują między 6 a 8 razy do roku. Odporność jest zjawiskiem bardzo złożonym, na które mają wpływ czynniki zarówno wrodzone jak i te nabyte. Do funkcji wrodzonych należą wytwarzanie przeciwciał, działanie komórek układu immunologicznego, wrodzone mechanizmy ochronne: naturalnej bariery, którą jest skóra; błony śluzowej czy dróg oddechowych. Odporność nabyta wykształca się dzięki szczepieniom oraz przebytym chorobom i infekcjom. Kilkumiesięczne dzieci korzystają z przeciwciał odmatczynych przekazanych w czasie ciąży. Około 6 miesiąca życia zaczynają wytwarzać własne immunoglobuliny. Kształtowanie odporności jest wymagającym czasu, trudnym procesem, a jego poziom, w porównaniu z osobą dorosłą, dzieci osiągają około 13-15 roku życia. Powinniśmy pamiętać również, że częste infekcje mogą mieć podłoże alergiczne. Jedną z najczęściej spotykanych alergii jest astma oskrzelowa. 

Pamiętajmy
Infekcje łatwiej złapać dziecku w przedszkolu, niż kiedy przebywa z jednym z rodziców lub dziadków w domu w niemalże całkowicie sterylnym środowisku. W przedszkolu czy żłobku dziecko syka się z rówieśnikami a tym samym większą ilością „zarazków” i bakterii. Również zdenerwowanie towarzyszące niekiedy pobytowi w przedszkolu (sprzeczka z kolegami, rozłąka z rodzicem) zwiększa podatność na zakażenia, ponieważ wtedy organizm uruchamia procesy towarzyszące stresowi a jego odporność spada. Dlatego pierwsze lub sporadyczne kontakty z przedszkolem będą skutkowały częstszymi niż wcześniej np. katarami, przeziębieniami, wirusami czy chorobami. Jednak z czasem nasza pociecha zacznie się uodparniać na towarzyszące takim sytuacjom bakterie, a tym samym rzadziej chorować.
Rodzice maluszków i przedszkolaków z pewnością pamiętają o okresowych kontrolach lekarskich oraz szczepieniach. Jednak ostatnimi czasy pojawiło się mnóstwo głosów przeciwko szczepionkom jak i za, dlatego o nich nie będziemy o nich dzisiaj mówić.

W domu i na co dzień
Co robić, aby wzmocnić odporność naszego dziecka? Odpowiedź jest prosta: Przede wszystkim dieta i aktywność fizyczna. Regularne spożywanie ryb oraz warzyw i owoców korzystnie wpływa na nasze samopoczucie i funkcje ochronne organizmu. Ważne są również chude mięso i nabiał. Dieta (tak samo dziecka jak i dorosłego) powinna być urozmaicona – dostarczamy wtedy organizmowi więcej niezbędnych witamin i minerałów. Ważne są tu produkty naturalne czyli wcześniej już wspomniane owoce z warzywami, witaminy C, A, B6, E oraz produkty bogate z żelazo i cynk. Jeżeli nie wiesz jak namówić swoje dziecko do jedzenia polecam linki znajdujące się na końcu artykułu. Dietę warto też uzupełnić o probiotyki, popularny tran natomiast zawiera cenne dla dzieci nienasycone kwasy tłuszczowe. Bądźmy jednak uważni, ponieważ jego nadmiar tak samo jak niedobór jest szkodliwy. 

Kolejną istotną kwestią jest  ruch na powietrzu i hartowanie. Jeżeli to możliwe dziecko powinno spędzać na zewnątrz minimum od 1,5 do 2 godzin dziennie. Dzięki temu zwiększy się jego apetyt i poprawi sen, a dodatkowo pociecha będzie rozwijała swoje umiejętności z zakresu motoryki dużej. Unikajmy przegrzewania i przepocenia, gdyż możemy osiągnąć odwrotny skutek niż zamierzaliśmy. Organizm dziecka, przy częstym przebywaniu na powietrzu, będzie lepiej reagował na zmiany temperatury. W chłodne ale bezwietrzne dni można również rozpocząć hartowanie zdejmując dziecku na kilka minut czapkę z głowy. Wzmocnienie organizmu możemy również osiągnąć pozwalając na chodzenie po domu na bosaka oraz picie chłodnych napojów.

Istotne jest również nawilżone powietrze, dlatego zarówno w przedszkolach jak i szkołach wietrzy się sale, gdy dzieci z nich wychodzą. Podobnie można robić w domu. Ogrzewanie zimą oraz klimatyzacja latem wysuszają śluzówkę i ułatwiają zarazkom wnikanie do organizmu. Nos można również nawilżać wodą morską dostępną w aptece lub ogólno dostępnymi nawilżaczami do pomieszczeń. Duże znaczenie ma też wyuczenie u dzieci nawyku mycia rąk: po zabawie, po powrocie z dworu, po skorzystaniu z toalety. Zachowywanie higieny w taki sposób pomoże nam w pewnym stopniu odżegnać się od chorób i infekcji.  

Co jeszcze? W opozycji do stresu  - relaks i wypoczynek. Dla kilkulatków ważne jest, aby byli wyspani – oczywiście nie mam na myśli nadmiernego lenistwa ani całodziennym leżeniu na dywanie. Wypoczęty człowiek lepiej się czuje oraz rzadziej się przeziębienia, a relaks łagodzi negatywne skutki codziennego (czasami również długotrwałego) stresu i pozwala na  zregenerowanie sił. 


Nie na co dzień
Dobrze jest od czasu do czasu zmienić „klimat”. Pobyt w górach (górskie powietrze) lub nad morzem (dobroczynny jod, którzy korzystnie wpływa na pracę tarczycy oraz układu nerwowego) ma spore znaczenie dla naszego samopoczucia. Zmiana klimatu działa mobilizująco na organizm, gdyż nasze ciało stara się wtedy przystosować do nowych warunków uwalniając substancje o działaniu przeciwzapalnym. Pierwszy tydzień lub nawet dwa są okresem adaptacyjnym, dlatego taki sanatoryjny wyjazd powinien trwać minimalnie 4 tygodnie. Gwarancją takich wakacji będzie i AKTYWNY WYPOCZYNEK na ŚWIEŻYM (zdrowym) powietrzu czyli 3 w 1

Jak zachęcić dziecko do jedzenia? W oczach dziecka ważną rolę odgrywają kształty a także to, że nasza pociecha może pomagać nam w przygotowaniach :D

http://swiatpotraw.pinger.pl/
http://czasnawnetrze.pl/wnetrza-inspiracje/cooking-4-parties/16299-jak-zachecic-dziecko-do-jedzenia
https://www.google.pl/search?q=puzzle+dla+wykrawania+jedzenia&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwig1cHMw-XUAhVJaVAKHav1BdMQ_AUIBigB&biw=1280&bih=675#imgrc=SivigC0Yr_ArQM:
https://www.google.pl/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fv_c1750.img.gibo.pl%2Fposilki-lunchbox-jedzenie-dla-dzieci-ciekawe-pomysly-na-posilek-sniadanie-dla-dziecka-zabawne-sniadanie_img_c14187d0a1dbe7ef441f2ad9b37b71b0_750_0_0_0_0_0_ffffff_0_1726b.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fgibo.pl%2Fposilki-lunchbox-jedzenie-dla-dzieci-ciekawe-pomysly-na-posilek-sniadanie-dla-dziecka-zabawne-sniadanie_zdjecie%2C1339%2C20.html&docid=B4YqLJoLJOySTM&tbnid=hDhQRLIPemgdGM%3A&vet=10ahUKEwjbgq7vu-XUAhUCPVAKHdSwDpQQMwiUAShbMFs..i&w=750&h=764&client=firefox-b&bih=675&biw=1280&q=zabawne%20jedzenie&ved=0ahUKEwjbgq7vu-XUAhUCPVAKHdSwDpQQMwiUAShbMFs&iact=mrc&uact=8


Autor: Dominika
Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Pedagogika, ze specjalizacjami: Wczesnoszkolne Nauczanie Języka Angielskiego oraz Animacja Społeczno-Kulturalna.

środa, 28 czerwca 2017

Summer time planning

Are you wondering where to take your child on this vacation? Where to go with children for the weekend? Are you looking for a cool theme park, interesting places or other attractions for children? I already found some nice places and wrote them down that I am definitely planning to visiting this year, hence can and you such a list will be useful :) Here are interesting attractions for children in Poland, several places to visit in this holiday :)

I have chosen places (which in my opinion) will be fun for preschoolers :) Mainly various theme parks, pets etc. It's my wish list, so I will have myself to pick up where to go with my children in the future.

1. Magic gardens
Magical Gardens in Janowiec are the "sensory garden" for kids. Here fables, science, nature mix together. So you can meet the caterpillar and the dwarf and garden with fragrant flowers. Very cool point to awaken your child's curiosity and sensitivity. And really everyone wants to see these great carrots from the photos. For a family ticket for our four of us should pay 69 zł (one child less than 100 cm). Park site: magiczneogrody.com/












2. Jura Park Solec Dinosaur Park
There are about 20 dinosaur parks in Poland. Jura Park Solec has over 100 dinosaurs of real size, some playground, insects, winter garden. I type it a little because of the location on the map, but also the plan of the park seems to me abundant in these dinosaurs. The entrance fee should be around 56 PLN, because children up to 4 years come in for free. Park site: juraparksolec.pl/ and I recommend to you a full report from the Park Dinosaurs Solec Kujawski.

























3. Microcosmos
At some age children are fascinated by worms, bugs, flies and other wonders. All these garbage, germs and other toys did not come out of nowhere. Microcosm is a park with giga worms. 25 giga worms, 25 microorganisms and supposedly cool garden. For entry and family tickets we should pay 40 zł. Park site: www.mikrokosmos.edu.pl/ and I would like to recommend to you a full report from the Microcosm.

























4. Farm of ilussion
The flying balloon house, overturned house, tunnels, mirrors, small big chairs, magic tables, etc. is the Farm of Illusion. A little like this enchanted world for small and big. I already know that I liked it, one of the cooler places on the map of attractions in Poland. Necessary to visit, and full report here: Farm of Illusion. We should pay 84 zł (one child up to 100 cm). Page: farmailuzji.co.uk/















5. Labyrinths Bliziny
All kids like labyrinths, so I think they'll like it. Labyrinth of corn, labyrinth of straw, wooden. It looks like you can get a good "wow" :) At the entrance we should pay about 48 zł if we get together with two children before 4 birthday (up to 4 years free). Swiatlabiryntow.blogspot.com/
























6. Africarium
The coolest oceanarium complex. Fish, tunnels, and penguins downstairs are all WOW! Children were difficult to peel off. About Africa read the entry Wroclaw with children. Africa is part of the zoo (you can go see the rest of the animals later) for a ticket for our four we paid 120 zł (family, because it paid more than two normal and one reduced to 3 free). http://afrykarium.com.pl


























I hope that although some of you will benefit from the help that I have here for you, and together with the whole family will choose to stay in one of these six wonderful places and will give your children an unforgettable play and adventure. I look forward to feedback on places you visited!! By the way, I would like to wish all the kids safe, wonderful, sunny and family holidays!!

Autor: Aleksandra

Studentka Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na kierunku: Edukacja Wczesnoszkolna i Wychowanie Przedszkolne. Absolwentka Oxford Cherwell College w Wielkiej Brytanii oraz policealnej szkoły medycznej na kierunku Ratownik Medyczny


sobota, 15 kwietnia 2017

Psychology and creativity of the child. The "cactus" technique

Have you ever thought that the drawings of your children can tell you much more than you think. It turns out that with the help of colors and pencils the kid can “tell” everything that is hidden in his soul from his parents. Sometimes it happens that a child cannot even describe in words his problems, experiences, fears, but you can understand everything if you look at his drawing attentively. But how can we do it? There is a special technique called "Cactus" which is suitable for children over 3 years old. This technique will tell you about the state of the "emotional sphere of the baby." It will help assess aggressiveness, its direction, etc.

Give the child a large sheet of white paper and a simple pencil and tell the child to draw a cactus. Questions and additional explanations are not allowed.

Take into consideration such things as arrangement, size, the force of the pencil's pressure, the characteristics of the needles etc

Strongly protruding, long, closely spaced needles can evidence of the aggressiveness of the child. Strong pressure indicates his impulsiveness.

A large cactus, located in the center of the sheet is an indicator of egocentrism and the desire for leadership. On the contrary, a small figure located at the bottom of the sheet, suggests a lack of self-confidence and dependence.

The use of bright colors and the image of "happy cactus" characterises optimism, whereas anxiety is the use of dark colors, as well as the predominance of internal shading with broken lines.

Femininity shows the presence of jewelry, various colors, soft lines, shapes.

Estrangement shows the presence of other cacti or flowers in the drawing and on the contrary the picture shows only one cactus means introvert.

The desire for home protection, the sense of family unity shows the presence of a flower pot in the picture, the image of a houseplant. Lack of desire for home protection, a sense of loneliness are wild, desert cacti.

After the work is finished, you can ask your child about the drawing:

Is this cactus home or wild?
Is this cactus strongly pricked? Can I touch it?
Does your cactus like to be looked after, watered, fertilized?
Does the cactus grow alone or with a plant in the neighborhood? If it grows with a neighbor, then what kind of plant is it?
When the cactus grows, how will it change (needles, size)?


Try to do it with your child and tell us about results.


Autor: Ludmiła - Absolwentka Narodowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Kijowie na kierunku: Anglistyka/ Lektor języka angielskiego. Od ponad 8 lat pracuje z dziećmi jako nauczyciel jęz. angielskiego.

niedziela, 26 marca 2017

Gdy dziecko się złości…

Jakiś czas temu miałam problem z zachowaniem mojego dziecka, które praktycznie dzień w dzień robiło mi „nieziemskie awantury o nic”. Wychodziłam z pracy i pędziłam co tchu do przedszkola, żeby jak najszybciej je odebrać, a tam zastawała mnie skwaszona mina i pretensje. Droga do domu samochodem mijała w miarę spokojnie, ale tuż po przekroczeniu progu mieszkania zaczynał się płacz, krzyk i dziki lament. Zachowania te charakteryzowały się różną długością i różnym natężeniem. Radziłam sobie z nimi w różny sposób – raz lepiej, raz gorzej. Czasami cierpliwie tłumaczyłam i współodczuwałam. Innym razem – wyprowadzona z równowagi niezrozumiałym dla mnie zachowaniem mojego własnego dziecka – wpadałam w szał, a wtedy mój podniesiony głos słyszały nawet dzieci sąsiadów. „Awantury” mają to do siebie, że zawsze się kończą, ale po każdej z nich byłam wyczerpana psychicznie i miałam podły nastrój.

Po kilku tego typu „zajściach” zaczęłam się zastanawiać: dlaczego tak się dzieje? Co powoduje, że moje dziecko zachowuje się w taki sposób? Czy moje dziecko na pewno jest zdrowe? A może to ze mną jest coś nie tak, skoro nie radzę sobie z emocjami dziecka i własnymi?

W poszukiwaniu odpowiedzi zaczęłam przeglądać blogi i fora, na których rodzice borykali się z podobnymi problemami. Razem z innymi mamami upatrywałyśmy problemu w nadmiernej ilości zjadanych przez dzieci słodyczy; w zbyt małej ilości ruchu; w oglądaniu zbyt wielu bajek; w zbyt małej ilości czasu i uwagi poświęcanej naszym pociechom…

W końcu trafiłam na artykuł pani psycholog Joanny Kalembki „Mózg w złości. Instrukcja obsługi”, z którego jasno wynikało, że „w większości przypadków to nie zachowanie dziecka jest problemem, ale nasza reakcja na to zachowanie”. W pierwszym momencie „zagotowałam się”, bo jak pozostać obojętną w sytuacji, gdy mały człowiek krzyczy na nas i awanturuje się bez powodu??? Później, gdy ochłonęłam – sięgnęłam po artykuł drugi raz i już całkiem na spokojnie przeczytałam:
Dzieci nie zawsze zachowują się tak, jakbyśmy chcieli, żeby się zachowywały. Czasem nie radzą sobie z emocjami, własnymi lękami, frustracjami, smutkami, złością. Bywa, że według nas ich reakcje są przesadzone – za bardzo krzyczą, za bardzo czegoś chcą, za szybko biegają. Mają trudności z odnalezieniem się w zawiłym społecznym świecie. Bywa, że kogoś uderzą, wyrwą zabawkę. Zamiast siedzieć spokojnie w autobusie będą skakać po siedzeniu.
Wiele zachowań dzieci nas irytuje i złości. Jednak musisz pamiętać o jednym. One dopiero się uczą. Z każdym dniem ich mózg rozwija się w niebywałym tempie, a dziecko uczy się radzić sobie z własnymi emocjami, rozumieć zawiłości społecznego świata, nabywać umiejętności komunikacyjne z innymi ludźmi. To nie jest łatwa nauka. I tak, jak przy nauce chodzenia upadki są nieuniknione i częste.
Dlatego, w większości przypadków to nie zachowanie dziecka jest problemem, ale twoja reakcja na nie.
Jedynym sposobem na nauczenie dziecka radzenia sobie z emocjami, jest umiejętność bycia blisko własnych emocji. Nie ma innej drogi.

Prawda – pomyślałam. I przeszłam do dalszej części tekstu, w której autorka w bardzo jasny sposób tłumaczyła złożoność naszego mózgu i zawiłości jego funkcjonowania. Dowiedziałam się, że nasz mózg składa się z kilku „poziomów” różniących się od siebie działaniem i czasem powstania w toku ewolucji. I tak: na najniższym „poziomie” znajduje się najbardziej stary ewolucyjnie obszar, który odpowiada za działanie podstawowych funkcji życiowych – jest to tak zwany „mózg gadzi”. Poziom „wyżej” znajduje się układ limbiczny, nazywany „mózgiem ssaków”, który odpowiada za nasze emocje, a dokładniej ze emocjonalne pobudzenie. Natomiast poziom „najwyższy” to najmłodsza ewolucyjnie część – kora przedczołowa, która odpowiedzialna jest nie tylko za najbardziej złożone funkcje poznawcze: myślenie, analizowanie, wyciąganie wniosków, ale też za elastyczność myślenia i zdolność empatii z drugim człowiekiem.

Zazwyczaj jest tak, że wszystkie wyżej wymienione obszary mózgu zgodnie ze sobą współpracują, a wtedy bardzo dobrze nam idzie kontrolowanie naszych impulsów – radzimy sobie z emocjami, racjonalnie tłumaczymy wydarzenia i zachowania innych ludzi. Zdarza się jednak taki moment, gdy mózg ulega przeciążeniu, a nam „puszczają nerwy”. Dlaczego? Odpowiedzi udziela autorka artykułu, pisząc:
Przyczyny „puszczenia nerwów” mogą być różne. Najczęściej jednak tym, co powoduje nasz wybuch, są emocje dziecka. Jego krzyk, wrzaski, tupanie, bicie, atak „histerii”. Dlaczego tak trudno nam pozostać spokojnym i towarzyszyć dziecku w momencie jego emocjonalnego wybuchu? Winę ponosi nasza biologia.
Gdy nasze dziecko mierzy się ze swoją złością, nasz układ limbiczny, a przede wszystkim jego część nazwana ciałem migdałowatym zostaje pobudzona. Emocje nie działają w próżni, ale w systemie, dlatego złość dziecka łatwo może porwać nasz mózg i aktywować w nim te same obszary, które w tym właśnie momencie  są nadaktywne u dziecka. Innymi słowy – gdy ciało migdałowate dziecka  zarządza alarm, może on zostać przeniesiony również na nas i pobudzić nasz „emocjonalny mózg” do reakcji. A w wypadku zbyt silnego „zarażenia” emocjami dziecka, jest to z reguły reakcja „walki –ucieczki”. Kontrola zostaje przejęta przez układ limbiczny i czujemy, jak emocje biorą górę nad rozsądkiem. Przestajemy myśleć racjonalnie, tracimy zdolność elastycznego podejścia, tracimy szeroki obraz sytuacji. Zanika nasza zdolność empatii. Dodatkowo, nasz wybuch powoduje,  że obszary w mózgu dziecka, które już zostały przeciążone, jeszcze bardziej pogrążają się w chaosie. Wpadamy w błędne koło wzajemnie nakręcających się emocji.”

Zastanowiłam się przez chwilę nad przeczytanymi słowami, a później przypomniałam sobie kilka „awantur”, podczas których używałam podniesionego głosu… Faktycznie każda z nich trwała znacznie dłużej od tych, podczas których byłam spokojną i empatyczną mamą … Czyli jednak spokój???
Moje przypuszczenia potwierdziła dalsza lektura tekstu, z którego jasno i zrozumiale wynikało, że nasz spokój i pewność mogą wyciszyć pobudzony mózg dziecka i jego złe emocje, bo „spokój jest tak samo zaraźliwy, jak złość”…

Proste? Bardzo proste!!! Tylko jak zrobić, by to, co jest łatwe w teorii, uczynić łatwym w praktyce?

Autorka artykułu proponuje wiele rozwiązań mających na celu wyciszenie naszych negatywnych emocji. Są to, miedzy innymi, dbałość o kondycję psychiczną (odpoczynek, sen, właściwe odżywianie, które mają olbrzymi wpływ na naszą samokontrolę i właściwe funkcjonowanie mózgu), wsparcie osoby bliskiej (warto mieć kogoś, komu się po prostu można wyżalić), głęboki oddech (świadomy, głęboki oddech jest świetną metodą na przekierowanie uwagi i uspokojenie pobudzonego „emocjonalnego mózgu”), aktywność fizyczną i taniec (podobno najlepsza forma bezpiecznego rozładowania napięcia).

Według mnie, zaraz obok aktywności fizycznej, najlepszą metodą na uspokojenie emocji jest metoda „nie dać się porwać emocjom”, czyli zaproponowana, już na wstępie, nauka radzenia sobie z emocjami. Na czym ona polega? Najlepiej ujmuje to w swoich słowach Pani Joanna, którą pozwolę sobie raz jeszcze zacytować:
Przede wszystkim większość z nas nie umie określić momentu, w którym „emocjonalny mózg” zaczyna przejmować stery – orientujemy się zazwyczaj, kiedy już słyszymy swój krzyk. Pierwszym etapem jest więc umiejętność wyczucia, kiedy dochodzimy do muru. Wbrew pozorom nasze ciało wysyła nam wiele wskazówek, tylko my nie za bardzo chcemy je odczytywać. W sytuacji pobudzenia emocjonalnego możesz na przykład: czuć, że robi ci się gorąco, zaciskać ręce, odczuwać drętwość karku, zaciskać szczęki, szybciej oddychać, czuć że twoje dłonie robią się ciepłe itp (każdy z nas jest niepowtarzalny, dlatego sam musisz odkryć instrukcję obsługi na siebie).
Gdy już będziesz wiedział, że emocje biorą górę, następnym krokiem jest nazwanie ich. Oho! Czuję złość. Nazywanie tego, co doświadczamy jest kluczowe. ” To co nazwane traci na swojej mocy”. Nazywając emocję twoje płaty przedczołowe dostają informację o tym, co się dzieje w systemie i mogą podjąć kroki, aby wyciszyć układ limbiczny (to dlatego psycholodzy do znudzenia nawołują, aby od najmłodszych lat uczyć dzieci nazywać swoje emocje). Kiedy już wiemy, że czujemy złość i grozi nam niekontrolowany wybuch, uruchamiamy metody zapobiegawcze, które pomogą nam nie dopuścić do stracenia kontroli nad naszymi emocjami. Mówiąc inaczej,  musimy uchronić nasze płaty przedczołowe przed porwaniem przez układ limbiczny- dzięki temu nie stracimy panowania nad całym systemem. A złość po prostu się przetoczy i wyciszy. Jak to zrobić? Przekierowując  i świadomie angażując naszą uwagę w jakieś zadanie. Możemy liczyć od 100 do zera, mnożyć kolejne cyfry przez dwa albo wypróbować technikę nazywaną: „kamera na”: rozglądasz się  i wymieniasz w myślach wszystkie przedmioty na literę A/koloru zielonego/okrągłe itp. jakie widzisz wokoło. Zadanie trwa tak długo, aż poczujesz, że twoje emocje się wyciszyły”.


Oczywiście nie ma uniwersalnej metody na to, jak radzić sobie ze złością dziecka. Bycie rodzicem to trudne zadanie i nikt nie jest w stanie dać nam gotowej recepty, która rozwiąże każdy problem wychowawczy. Nie mniej jednak warto sobie wziąć do serca powyższe rady, bo krzyk świadczący o naszej słabości i bezradności, nie tylko odstrasza i zniechęca, ale też uczy malucha agresji i negatywnej komunikacji. Natomiast uśmiech czyni świat piękniejszym, a życie – łatwiejszym. 

http://www.edukowisko.pl/?p=1231



Autor: Mariola

Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Gdańskim (Wydział Biologii, Geografii i Oceanologii) oraz studiów podyplomowych z zakresu Edukacji Przedszkolnej w Wyższej Szkole Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Warszawie (Wydział Nauk Społecznych i Filologii).

czwartek, 9 marca 2017

Sensory processing disorder(SPD) fashion or necessity?

Looking inside all the net websites we can see that most of them can offer a special classes containing elements of sensory integration. On parents blogs lots of people use elements of sensory integration during the playing time and I think that already each of us has got in a family, preschool, school class or among friends a child with sensory processing disorder. Is it a new fashion because it is so popular? We had time with dyslexia and ADHD. Maybe sensory integration has their 5 minutes now ??



One of the therapist said that it is hard to clear answer this question and for sure the concept of sensory integration is heavily overused. If a child does not want to touch something because simply in a world he does not like it or does not know we call this child as a one with sensory processing disorder. We are adults and we do not like everything. We have our favourite smells, clothes, taste preferences and no one tells that these are disorders. If a small child refuses to eat certain consistency because he can not deal with it rather that go to speech therapist parents will send him to sensory integration problems. 

I think that the abuse of the concept of sensory integration is caused by several factors. Firstly, due to the concern for the child. If a parent or teacher can hear that it is a nice way, in addition to supporting the comprehensive development of the child, it wants to use it. Its uniqueness lies in the fact that with ordinary tools, physical activity, everyday objects or even the gifts of nature, we can really do a lot.
Secondly, the childhood of our children is completely different than ours. Newborns and infants are attacked by sounds, colors, forget that what they need is a quiet, calm, sucking, touch and rocking. Small children play with toys in a different way, are no longer in kindergarten, they spend less time on playgrounds and more time in front of TV or computer. Nowadays, on the one hand, we are overstimulation, and on the other we lack these ordinary, natural incentive.

And finally, third, we are growing. From year to year the number of therapists, sensory integration, and places where you can diagnose disorders in the processes of sensory processing. Teachers and educators receive more information about sensory integration studies, as well as during training. Also, parents participate in workshops and thereby increase their awareness. Increasing the number of publications, dealing with sensory integration.

Thus, if in fact we have a fashion for SI? Probably partly so, but no matter whether it be fashion or simply increase awareness and accessibility to sensory integration therapy, it means the success of the child. And his fate, for us parents and therapists is the most important.


Autor: Aleksandra

Studentka Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na kierunku: Edukacja Wczesnoszkolna i Wychowanie Przedszkolne. Absolwentka Oxford Cherwell College w Wielkiej Brytanii oraz policealnej szkoły medycznej na kierunku Ratownik Medyczny

wtorek, 21 lutego 2017

Terapia w bajkach zawarta

Bajkoterapia jest formą biblioterapii, czyli terapii za pomocą książki. Jest częstą metodą pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Polega na czytaniu dzieciom lub czytaniu przez nie same opowieści terapeutycznej, która dotyczy konkretnego problemu, jednak nawet samodzielna lektura wymaga wsparcia osoby trzeciej.

Źródła takiej metody pracy możemy szukać w twierdzeniach amerykańskiego psychoanalityka i pedagoga Bruno Bettelheima. Jego zdaniem bajka lub opowieść aby zainteresować dziecko musi obudzić jego ciekawość i wyobraźnię, a jeżeli ma mieć wpływ na jego życie musi stymulować rozwój inteligencji, porządkować uczucia oraz dotykać problemów bliskich dziecku – takich z którymi ono samo się zmaga. Bajkoterapię stosuje się w psychoterapii, terapii pedagogicznej i arteterapii
Bajki terapeutyczne pokazują wzorce postępowania, mówią jak sobie radzić, pomagają w przezwyciężeniu lęków związanych z różnymi sytuacjami. Dzięki dobrze dobranemu tekstowi w umyśle dziecka zaczyna pojawiać się pozytywne myślenie, dziecko zaczyna rozumieć swoje uczucia oraz ich przyczyny, lepiej rozumie otaczający je świat oraz nowe dla niego sytuacje. Tak zwany „happy ending” oraz pozytywny bohater, który nigdy się nie poddaje i z którym dziecko może się utożsamić, dodają wiary we własne możliwości. Bajkoterapia zwalcza także poczucie osamotnienia w swoich uczuciach, a sytuacja, która w oczach dziecka była wcześniej beznadziejna, teraz może stać się możliwa.  

Maria Molicka, autorka wielu bajek, wyróżnia trzy gatunki bajek terapeutycznych:

Bajki relaksacyjne – mają na celu wywołanie odprężenia. Fabuła bajki dzieje się w miejscu  dobrze znanym dziecku, przyjaznym i spokojnym. Bohater (a zarazem dziecko) wszystkimi swoimi zmysłami doświadcza miejsca, w którym przebywa. Relaks powoduje odprężenie mięśni, uspokojenie, lepsze samopoczucie a także wyciszenie. Problemy dziecka oraz lęki są odsuwane na dalszy plan. Pomaga to się odstresować i zmniejszyć napięcie emocjonalne. Dziecko, które posiada spokój wewnętrzny i myśli pozytywnie, łatwiej upora się z trudnościami jakie stawia mu życie. Ważne są tu również elementy humorystyczne opowieści, które dodatkowo pomagają w relaksie i odprężeniu.
Bajki psychoedukacyjne – ich celem jest wprowadzenie pozytywnych zmian w zachowaniu. Bohater bajki psychoedukacyjnej boryka się z podobnym problemem jak nasze dziecko. Postawa bohatera, tak tutaj ważna, uczy jaki wzorzec zachowania dziecko powinno zastosować w danym momencie. Jest to bardzo cenne doświadczenie. Ten rodzaj bajek pomaga w trudnym i burzliwym procesie dorastania.

Bajki psychoterapeutyczne – nadrzędnym ich celem jest obniżenie lęku.  Zawierają zupełnie inną drogę myślenia sprawiającą, że sytuacje lękotwórcze dziecko odczuwa w inny, nowy sposób. Przekazują wiedzę o lękach dziecka oraz wskazują sposoby radzenia sobie z nimi. Zastępczo zaspakajają potrzeby, dowartościowują dziecko, dają poczucie zrozumienia dzięki akceptacji. Budują pozytywne emocje takie jak nadzieja oraz przyjaźń, które prezentują bajkowe postacie. 

Za pomocą bajkoterapii można poruszyć takie tematy jak:

  • poczucie własnej wartości
  • rozwód rodziców
  • pierwsze dni w przedszkolu lub szkole
  • irracjonalne lęki
  • brak miłości 
  • adopcja
  • śmierć
  • rozłąka z bliskimi
  • pojawienie się rodzeństwa
  • choroba


Aby bajkoterapia była skuteczna muszą zostać spełnione pewne warunki. „Terapeuta” musi: bardzo dobrze znać swojego „pacjenta” lub „czytelnika”, bardzo dobrze znać literaturą, z którą pracuje i umiejętnie ją dobierać, zachęcać do poznawania lektury, uwzględniać potrzeby oraz zainteresowania dziecka. 

Biblioterapia przeznaczona jest również dla osób nie zmagających się z poważnymi, długoterminowymi problemami. Dzięki kontaktowi z książką dziecko poznaje otaczający je świat, historie, obyczaje, pogłębia swoje zainteresowania, pragnie naśladować ulubionych bohaterów. Umiejętnie dobrana książka pobudza ciekawość, rozwija wyobraźnię, pozwala spojrzeć na swój problem z innego punktu widzenia, przeżywać różnorodne emocje i jest ważna dla samorozwoju.

Bajkoterapia jest stosunkowo nową metodą, bardzo prostą, łatwą do nauki a także skuteczną, co potwierdza jej coraz większa popularność na całym świecie.

Online można znaleźć wiele interesujących pozycji pod hasłami „bajkoterapia” oraz „bajki terapeutyczne”. Oto kilka z nich: 







Autor: Dominika
Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Pedagogika, ze specjalizacjami: Wczesnoszkolne Nauczanie Języka Angielskiego oraz Animacja Społeczno-Kulturalna.

piątek, 10 lutego 2017

A winter holidays

Since winter holidays are coming, it is important to remember that we do not necessarily spend our time browsing through the Internet, let our children play on tablets or watch TV. We can more creative than that in choosing a way of spending free time with our family. There are some games and activities that may not be that well known to parents and children and can become good substitutes for skiing, building a snowman together or sledging. 

Winter camping. It may appear as something rather hardcore, but does not have to be. It is enough for your family to have a tent, a source of heat and good food to warm you all up. It is appealing especially for those families that decide to explore some land with breathtaking view included. It is also very adventurous for children who by nature love some unusual stories and events happening in their lives. 
https://www.rei.com/learn/expert-advice/winter-camping.html

 Ice fishing. If you have an opportunity, show to your little ones that is actually possible to go fishing when it is freezing outside. Imagine their curious faces while waiting for fish to catch their bait. It also teaches them some patience and appreciation to what they achieve (especially if ice fishing turns out to be successful!).


https://www.algomacountry.com/fish-hunt/ice-fishing/

Snowshoeing – This is a good way to introduce your children to skiing, but if they already know how to ski, it would be even easier for them. There are special centers that organize such an activity and have all of the equipment needed. Compared to the previous ones, this method of spending your winter holidays is a quite active one. 


                        http://adventure.howstuffworks.com/outdoor-activities/snow-sports/snow-shoes.htm

Snow painting – it is just as simple as it sounds. If you stay at home for most of the time either for job reasons, or any other ones, you can still enforce your children’s creativity. It is enough to have a spray bottle and some food colouring. Give it to your children and let them be creative in painting any centimetre of snow they can find on your yard. This is so much fun – I guarantee! 
                                       

http://newswest.org/easyread/archives/616

I hope you find something that you would eagerly use during your winter holidays. Remember to stay safe, happy and healthy! 



Autor: Joanna
Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej- Curie w Lublinie, specjalizacja: Filologia Angielska z przygotowaniem pedagogicznym i merytorycznym.