niedziela, 26 marca 2017

Gdy dziecko się złości…

Jakiś czas temu miałam problem z zachowaniem mojego dziecka, które praktycznie dzień w dzień robiło mi „nieziemskie awantury o nic”. Wychodziłam z pracy i pędziłam co tchu do przedszkola, żeby jak najszybciej je odebrać, a tam zastawała mnie skwaszona mina i pretensje. Droga do domu samochodem mijała w miarę spokojnie, ale tuż po przekroczeniu progu mieszkania zaczynał się płacz, krzyk i dziki lament. Zachowania te charakteryzowały się różną długością i różnym natężeniem. Radziłam sobie z nimi w różny sposób – raz lepiej, raz gorzej. Czasami cierpliwie tłumaczyłam i współodczuwałam. Innym razem – wyprowadzona z równowagi niezrozumiałym dla mnie zachowaniem mojego własnego dziecka – wpadałam w szał, a wtedy mój podniesiony głos słyszały nawet dzieci sąsiadów. „Awantury” mają to do siebie, że zawsze się kończą, ale po każdej z nich byłam wyczerpana psychicznie i miałam podły nastrój.

Po kilku tego typu „zajściach” zaczęłam się zastanawiać: dlaczego tak się dzieje? Co powoduje, że moje dziecko zachowuje się w taki sposób? Czy moje dziecko na pewno jest zdrowe? A może to ze mną jest coś nie tak, skoro nie radzę sobie z emocjami dziecka i własnymi?

W poszukiwaniu odpowiedzi zaczęłam przeglądać blogi i fora, na których rodzice borykali się z podobnymi problemami. Razem z innymi mamami upatrywałyśmy problemu w nadmiernej ilości zjadanych przez dzieci słodyczy; w zbyt małej ilości ruchu; w oglądaniu zbyt wielu bajek; w zbyt małej ilości czasu i uwagi poświęcanej naszym pociechom…

W końcu trafiłam na artykuł pani psycholog Joanny Kalembki „Mózg w złości. Instrukcja obsługi”, z którego jasno wynikało, że „w większości przypadków to nie zachowanie dziecka jest problemem, ale nasza reakcja na to zachowanie”. W pierwszym momencie „zagotowałam się”, bo jak pozostać obojętną w sytuacji, gdy mały człowiek krzyczy na nas i awanturuje się bez powodu??? Później, gdy ochłonęłam – sięgnęłam po artykuł drugi raz i już całkiem na spokojnie przeczytałam:
Dzieci nie zawsze zachowują się tak, jakbyśmy chcieli, żeby się zachowywały. Czasem nie radzą sobie z emocjami, własnymi lękami, frustracjami, smutkami, złością. Bywa, że według nas ich reakcje są przesadzone – za bardzo krzyczą, za bardzo czegoś chcą, za szybko biegają. Mają trudności z odnalezieniem się w zawiłym społecznym świecie. Bywa, że kogoś uderzą, wyrwą zabawkę. Zamiast siedzieć spokojnie w autobusie będą skakać po siedzeniu.
Wiele zachowań dzieci nas irytuje i złości. Jednak musisz pamiętać o jednym. One dopiero się uczą. Z każdym dniem ich mózg rozwija się w niebywałym tempie, a dziecko uczy się radzić sobie z własnymi emocjami, rozumieć zawiłości społecznego świata, nabywać umiejętności komunikacyjne z innymi ludźmi. To nie jest łatwa nauka. I tak, jak przy nauce chodzenia upadki są nieuniknione i częste.
Dlatego, w większości przypadków to nie zachowanie dziecka jest problemem, ale twoja reakcja na nie.
Jedynym sposobem na nauczenie dziecka radzenia sobie z emocjami, jest umiejętność bycia blisko własnych emocji. Nie ma innej drogi.

Prawda – pomyślałam. I przeszłam do dalszej części tekstu, w której autorka w bardzo jasny sposób tłumaczyła złożoność naszego mózgu i zawiłości jego funkcjonowania. Dowiedziałam się, że nasz mózg składa się z kilku „poziomów” różniących się od siebie działaniem i czasem powstania w toku ewolucji. I tak: na najniższym „poziomie” znajduje się najbardziej stary ewolucyjnie obszar, który odpowiada za działanie podstawowych funkcji życiowych – jest to tak zwany „mózg gadzi”. Poziom „wyżej” znajduje się układ limbiczny, nazywany „mózgiem ssaków”, który odpowiada za nasze emocje, a dokładniej ze emocjonalne pobudzenie. Natomiast poziom „najwyższy” to najmłodsza ewolucyjnie część – kora przedczołowa, która odpowiedzialna jest nie tylko za najbardziej złożone funkcje poznawcze: myślenie, analizowanie, wyciąganie wniosków, ale też za elastyczność myślenia i zdolność empatii z drugim człowiekiem.

Zazwyczaj jest tak, że wszystkie wyżej wymienione obszary mózgu zgodnie ze sobą współpracują, a wtedy bardzo dobrze nam idzie kontrolowanie naszych impulsów – radzimy sobie z emocjami, racjonalnie tłumaczymy wydarzenia i zachowania innych ludzi. Zdarza się jednak taki moment, gdy mózg ulega przeciążeniu, a nam „puszczają nerwy”. Dlaczego? Odpowiedzi udziela autorka artykułu, pisząc:
Przyczyny „puszczenia nerwów” mogą być różne. Najczęściej jednak tym, co powoduje nasz wybuch, są emocje dziecka. Jego krzyk, wrzaski, tupanie, bicie, atak „histerii”. Dlaczego tak trudno nam pozostać spokojnym i towarzyszyć dziecku w momencie jego emocjonalnego wybuchu? Winę ponosi nasza biologia.
Gdy nasze dziecko mierzy się ze swoją złością, nasz układ limbiczny, a przede wszystkim jego część nazwana ciałem migdałowatym zostaje pobudzona. Emocje nie działają w próżni, ale w systemie, dlatego złość dziecka łatwo może porwać nasz mózg i aktywować w nim te same obszary, które w tym właśnie momencie  są nadaktywne u dziecka. Innymi słowy – gdy ciało migdałowate dziecka  zarządza alarm, może on zostać przeniesiony również na nas i pobudzić nasz „emocjonalny mózg” do reakcji. A w wypadku zbyt silnego „zarażenia” emocjami dziecka, jest to z reguły reakcja „walki –ucieczki”. Kontrola zostaje przejęta przez układ limbiczny i czujemy, jak emocje biorą górę nad rozsądkiem. Przestajemy myśleć racjonalnie, tracimy zdolność elastycznego podejścia, tracimy szeroki obraz sytuacji. Zanika nasza zdolność empatii. Dodatkowo, nasz wybuch powoduje,  że obszary w mózgu dziecka, które już zostały przeciążone, jeszcze bardziej pogrążają się w chaosie. Wpadamy w błędne koło wzajemnie nakręcających się emocji.”

Zastanowiłam się przez chwilę nad przeczytanymi słowami, a później przypomniałam sobie kilka „awantur”, podczas których używałam podniesionego głosu… Faktycznie każda z nich trwała znacznie dłużej od tych, podczas których byłam spokojną i empatyczną mamą … Czyli jednak spokój???
Moje przypuszczenia potwierdziła dalsza lektura tekstu, z którego jasno i zrozumiale wynikało, że nasz spokój i pewność mogą wyciszyć pobudzony mózg dziecka i jego złe emocje, bo „spokój jest tak samo zaraźliwy, jak złość”…

Proste? Bardzo proste!!! Tylko jak zrobić, by to, co jest łatwe w teorii, uczynić łatwym w praktyce?

Autorka artykułu proponuje wiele rozwiązań mających na celu wyciszenie naszych negatywnych emocji. Są to, miedzy innymi, dbałość o kondycję psychiczną (odpoczynek, sen, właściwe odżywianie, które mają olbrzymi wpływ na naszą samokontrolę i właściwe funkcjonowanie mózgu), wsparcie osoby bliskiej (warto mieć kogoś, komu się po prostu można wyżalić), głęboki oddech (świadomy, głęboki oddech jest świetną metodą na przekierowanie uwagi i uspokojenie pobudzonego „emocjonalnego mózgu”), aktywność fizyczną i taniec (podobno najlepsza forma bezpiecznego rozładowania napięcia).

Według mnie, zaraz obok aktywności fizycznej, najlepszą metodą na uspokojenie emocji jest metoda „nie dać się porwać emocjom”, czyli zaproponowana, już na wstępie, nauka radzenia sobie z emocjami. Na czym ona polega? Najlepiej ujmuje to w swoich słowach Pani Joanna, którą pozwolę sobie raz jeszcze zacytować:
Przede wszystkim większość z nas nie umie określić momentu, w którym „emocjonalny mózg” zaczyna przejmować stery – orientujemy się zazwyczaj, kiedy już słyszymy swój krzyk. Pierwszym etapem jest więc umiejętność wyczucia, kiedy dochodzimy do muru. Wbrew pozorom nasze ciało wysyła nam wiele wskazówek, tylko my nie za bardzo chcemy je odczytywać. W sytuacji pobudzenia emocjonalnego możesz na przykład: czuć, że robi ci się gorąco, zaciskać ręce, odczuwać drętwość karku, zaciskać szczęki, szybciej oddychać, czuć że twoje dłonie robią się ciepłe itp (każdy z nas jest niepowtarzalny, dlatego sam musisz odkryć instrukcję obsługi na siebie).
Gdy już będziesz wiedział, że emocje biorą górę, następnym krokiem jest nazwanie ich. Oho! Czuję złość. Nazywanie tego, co doświadczamy jest kluczowe. ” To co nazwane traci na swojej mocy”. Nazywając emocję twoje płaty przedczołowe dostają informację o tym, co się dzieje w systemie i mogą podjąć kroki, aby wyciszyć układ limbiczny (to dlatego psycholodzy do znudzenia nawołują, aby od najmłodszych lat uczyć dzieci nazywać swoje emocje). Kiedy już wiemy, że czujemy złość i grozi nam niekontrolowany wybuch, uruchamiamy metody zapobiegawcze, które pomogą nam nie dopuścić do stracenia kontroli nad naszymi emocjami. Mówiąc inaczej,  musimy uchronić nasze płaty przedczołowe przed porwaniem przez układ limbiczny- dzięki temu nie stracimy panowania nad całym systemem. A złość po prostu się przetoczy i wyciszy. Jak to zrobić? Przekierowując  i świadomie angażując naszą uwagę w jakieś zadanie. Możemy liczyć od 100 do zera, mnożyć kolejne cyfry przez dwa albo wypróbować technikę nazywaną: „kamera na”: rozglądasz się  i wymieniasz w myślach wszystkie przedmioty na literę A/koloru zielonego/okrągłe itp. jakie widzisz wokoło. Zadanie trwa tak długo, aż poczujesz, że twoje emocje się wyciszyły”.


Oczywiście nie ma uniwersalnej metody na to, jak radzić sobie ze złością dziecka. Bycie rodzicem to trudne zadanie i nikt nie jest w stanie dać nam gotowej recepty, która rozwiąże każdy problem wychowawczy. Nie mniej jednak warto sobie wziąć do serca powyższe rady, bo krzyk świadczący o naszej słabości i bezradności, nie tylko odstrasza i zniechęca, ale też uczy malucha agresji i negatywnej komunikacji. Natomiast uśmiech czyni świat piękniejszym, a życie – łatwiejszym. 

http://www.edukowisko.pl/?p=1231



Autor: Mariola

Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Gdańskim (Wydział Biologii, Geografii i Oceanologii) oraz studiów podyplomowych z zakresu Edukacji Przedszkolnej w Wyższej Szkole Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Warszawie (Wydział Nauk Społecznych i Filologii).

czwartek, 9 marca 2017

Sensory processing disorder(SPD) fashion or necessity?

Looking inside all the net websites we can see that most of them can offer a special classes containing elements of sensory integration. On parents blogs lots of people use elements of sensory integration during the playing time and I think that already each of us has got in a family, preschool, school class or among friends a child with sensory processing disorder. Is it a new fashion because it is so popular? We had time with dyslexia and ADHD. Maybe sensory integration has their 5 minutes now ??



One of the therapist said that it is hard to clear answer this question and for sure the concept of sensory integration is heavily overused. If a child does not want to touch something because simply in a world he does not like it or does not know we call this child as a one with sensory processing disorder. We are adults and we do not like everything. We have our favourite smells, clothes, taste preferences and no one tells that these are disorders. If a small child refuses to eat certain consistency because he can not deal with it rather that go to speech therapist parents will send him to sensory integration problems. 

I think that the abuse of the concept of sensory integration is caused by several factors. Firstly, due to the concern for the child. If a parent or teacher can hear that it is a nice way, in addition to supporting the comprehensive development of the child, it wants to use it. Its uniqueness lies in the fact that with ordinary tools, physical activity, everyday objects or even the gifts of nature, we can really do a lot.
Secondly, the childhood of our children is completely different than ours. Newborns and infants are attacked by sounds, colors, forget that what they need is a quiet, calm, sucking, touch and rocking. Small children play with toys in a different way, are no longer in kindergarten, they spend less time on playgrounds and more time in front of TV or computer. Nowadays, on the one hand, we are overstimulation, and on the other we lack these ordinary, natural incentive.

And finally, third, we are growing. From year to year the number of therapists, sensory integration, and places where you can diagnose disorders in the processes of sensory processing. Teachers and educators receive more information about sensory integration studies, as well as during training. Also, parents participate in workshops and thereby increase their awareness. Increasing the number of publications, dealing with sensory integration.

Thus, if in fact we have a fashion for SI? Probably partly so, but no matter whether it be fashion or simply increase awareness and accessibility to sensory integration therapy, it means the success of the child. And his fate, for us parents and therapists is the most important.


Autor: Aleksandra

Studentka Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na kierunku: Edukacja Wczesnoszkolna i Wychowanie Przedszkolne. Absolwentka Oxford Cherwell College w Wielkiej Brytanii oraz policealnej szkoły medycznej na kierunku Ratownik Medyczny

wtorek, 21 lutego 2017

Terapia w bajkach zawarta

Bajkoterapia jest formą biblioterapii, czyli terapii za pomocą książki. Jest częstą metodą pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Polega na czytaniu dzieciom lub czytaniu przez nie same opowieści terapeutycznej, która dotyczy konkretnego problemu, jednak nawet samodzielna lektura wymaga wsparcia osoby trzeciej.

Źródła takiej metody pracy możemy szukać w twierdzeniach amerykańskiego psychoanalityka i pedagoga Bruno Bettelheima. Jego zdaniem bajka lub opowieść aby zainteresować dziecko musi obudzić jego ciekawość i wyobraźnię, a jeżeli ma mieć wpływ na jego życie musi stymulować rozwój inteligencji, porządkować uczucia oraz dotykać problemów bliskich dziecku – takich z którymi ono samo się zmaga. Bajkoterapię stosuje się w psychoterapii, terapii pedagogicznej i arteterapii
Bajki terapeutyczne pokazują wzorce postępowania, mówią jak sobie radzić, pomagają w przezwyciężeniu lęków związanych z różnymi sytuacjami. Dzięki dobrze dobranemu tekstowi w umyśle dziecka zaczyna pojawiać się pozytywne myślenie, dziecko zaczyna rozumieć swoje uczucia oraz ich przyczyny, lepiej rozumie otaczający je świat oraz nowe dla niego sytuacje. Tak zwany „happy ending” oraz pozytywny bohater, który nigdy się nie poddaje i z którym dziecko może się utożsamić, dodają wiary we własne możliwości. Bajkoterapia zwalcza także poczucie osamotnienia w swoich uczuciach, a sytuacja, która w oczach dziecka była wcześniej beznadziejna, teraz może stać się możliwa.  

Maria Molicka, autorka wielu bajek, wyróżnia trzy gatunki bajek terapeutycznych:

Bajki relaksacyjne – mają na celu wywołanie odprężenia. Fabuła bajki dzieje się w miejscu  dobrze znanym dziecku, przyjaznym i spokojnym. Bohater (a zarazem dziecko) wszystkimi swoimi zmysłami doświadcza miejsca, w którym przebywa. Relaks powoduje odprężenie mięśni, uspokojenie, lepsze samopoczucie a także wyciszenie. Problemy dziecka oraz lęki są odsuwane na dalszy plan. Pomaga to się odstresować i zmniejszyć napięcie emocjonalne. Dziecko, które posiada spokój wewnętrzny i myśli pozytywnie, łatwiej upora się z trudnościami jakie stawia mu życie. Ważne są tu również elementy humorystyczne opowieści, które dodatkowo pomagają w relaksie i odprężeniu.
Bajki psychoedukacyjne – ich celem jest wprowadzenie pozytywnych zmian w zachowaniu. Bohater bajki psychoedukacyjnej boryka się z podobnym problemem jak nasze dziecko. Postawa bohatera, tak tutaj ważna, uczy jaki wzorzec zachowania dziecko powinno zastosować w danym momencie. Jest to bardzo cenne doświadczenie. Ten rodzaj bajek pomaga w trudnym i burzliwym procesie dorastania.

Bajki psychoterapeutyczne – nadrzędnym ich celem jest obniżenie lęku.  Zawierają zupełnie inną drogę myślenia sprawiającą, że sytuacje lękotwórcze dziecko odczuwa w inny, nowy sposób. Przekazują wiedzę o lękach dziecka oraz wskazują sposoby radzenia sobie z nimi. Zastępczo zaspakajają potrzeby, dowartościowują dziecko, dają poczucie zrozumienia dzięki akceptacji. Budują pozytywne emocje takie jak nadzieja oraz przyjaźń, które prezentują bajkowe postacie. 

Za pomocą bajkoterapii można poruszyć takie tematy jak:

  • poczucie własnej wartości
  • rozwód rodziców
  • pierwsze dni w przedszkolu lub szkole
  • irracjonalne lęki
  • brak miłości 
  • adopcja
  • śmierć
  • rozłąka z bliskimi
  • pojawienie się rodzeństwa
  • choroba


Aby bajkoterapia była skuteczna muszą zostać spełnione pewne warunki. „Terapeuta” musi: bardzo dobrze znać swojego „pacjenta” lub „czytelnika”, bardzo dobrze znać literaturą, z którą pracuje i umiejętnie ją dobierać, zachęcać do poznawania lektury, uwzględniać potrzeby oraz zainteresowania dziecka. 

Biblioterapia przeznaczona jest również dla osób nie zmagających się z poważnymi, długoterminowymi problemami. Dzięki kontaktowi z książką dziecko poznaje otaczający je świat, historie, obyczaje, pogłębia swoje zainteresowania, pragnie naśladować ulubionych bohaterów. Umiejętnie dobrana książka pobudza ciekawość, rozwija wyobraźnię, pozwala spojrzeć na swój problem z innego punktu widzenia, przeżywać różnorodne emocje i jest ważna dla samorozwoju.

Bajkoterapia jest stosunkowo nową metodą, bardzo prostą, łatwą do nauki a także skuteczną, co potwierdza jej coraz większa popularność na całym świecie.

Online można znaleźć wiele interesujących pozycji pod hasłami „bajkoterapia” oraz „bajki terapeutyczne”. Oto kilka z nich: 







Autor: Dominika
Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Pedagogika, ze specjalizacjami: Wczesnoszkolne Nauczanie Języka Angielskiego oraz Animacja Społeczno-Kulturalna.

piątek, 10 lutego 2017

A winter holidays

Since winter holidays are coming, it is important to remember that we do not necessarily spend our time browsing through the Internet, let our children play on tablets or watch TV. We can more creative than that in choosing a way of spending free time with our family. There are some games and activities that may not be that well known to parents and children and can become good substitutes for skiing, building a snowman together or sledging. 

Winter camping. It may appear as something rather hardcore, but does not have to be. It is enough for your family to have a tent, a source of heat and good food to warm you all up. It is appealing especially for those families that decide to explore some land with breathtaking view included. It is also very adventurous for children who by nature love some unusual stories and events happening in their lives. 
https://www.rei.com/learn/expert-advice/winter-camping.html

 Ice fishing. If you have an opportunity, show to your little ones that is actually possible to go fishing when it is freezing outside. Imagine their curious faces while waiting for fish to catch their bait. It also teaches them some patience and appreciation to what they achieve (especially if ice fishing turns out to be successful!).


https://www.algomacountry.com/fish-hunt/ice-fishing/

Snowshoeing – This is a good way to introduce your children to skiing, but if they already know how to ski, it would be even easier for them. There are special centers that organize such an activity and have all of the equipment needed. Compared to the previous ones, this method of spending your winter holidays is a quite active one. 


                        http://adventure.howstuffworks.com/outdoor-activities/snow-sports/snow-shoes.htm

Snow painting – it is just as simple as it sounds. If you stay at home for most of the time either for job reasons, or any other ones, you can still enforce your children’s creativity. It is enough to have a spray bottle and some food colouring. Give it to your children and let them be creative in painting any centimetre of snow they can find on your yard. This is so much fun – I guarantee! 
                                       

http://newswest.org/easyread/archives/616

I hope you find something that you would eagerly use during your winter holidays. Remember to stay safe, happy and healthy! 



Autor: Joanna
Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej- Curie w Lublinie, specjalizacja: Filologia Angielska z przygotowaniem pedagogicznym i merytorycznym.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Wpływ oglądania bajek w telewizji na zachowanie dziecka

W dzisiejszych czasach telewizja odgrywa dużą role w procesie wychowania dzieci, jest nie tylko ona źródłem informacji ale przede wszystkim formą spędzania wolnego czasu. Coraz częściej zauważalna jest wśród nich agresja, trudność z koncentracją a także problem z integracją społeczną. Dzieci w wieku przedszkolnym są szczególnie podatne na wpływ środków masowego przekazu przez co stają się „przebodźcowane”. Nadmiar bodźców dochodzących do dziecka powoduje, że oczekuje ono od życia równie silnych doznań, jakie zna z telewizji. W efekcie prowadzi to do problemów z koncentracją, skupieniem i spadkiem zaciekawienia zajęciami w przedszkolu. Inni powiedzą, że bajki są przecież bardzo pouczające a niektóre edukacyjne, pobudzają wyobraźnię, pomagają dziecku zrozumieć świat. Dają chwilę wyciszenia i odpoczynku. I tu warto się zastanowić i zadać sobie pytanie „Czy aby  na pewno”?

Badania wykazują, że dzieci nie uczą się z telewizji gdyż dziecko do prawidłowego rozwoju (nie tylko intelektualnego ale też fizycznego) potrzebuje środowiska, które umożliwia poznawanie  otoczenia poprzez ruch, dotyk, smak, wzrok, słuch i węch. Tymczasem często dzieci narażone są na nadmierny hałas pochodzący od stale grającego telewizora. Mają za mało ruchu na świeżym powietrzu, za dużo kontaktu ze światem wirtualnym, a za mało z tym realnym.
Przeciętnie dziecko spędza dwadzieścia godzin tygodniowo przed ekranem a niektóre nawet czterdzieści godzin i więcej. Poniżej przedstawiam niektóre skutki uboczne nadmiernego oglądania telewizji przez dzieci :

  • Słabsza wyobraźnia - Telewizja jest bardzo przewidywalna. M. Desmurget przytacza badania, w których dzieci w wieku szkolnym w większości były w stanie przewidzieć zakończenie bajki. Ale gdy przyszło do przewidzenia zakończenia historii z  książki ten procent był aż trzy krotnie mniejszy. 
  • Postawa życiowa - niecierpliwość, ciągła potrzeba zewnętrznej stymulacji i rozrywki, szybkie popadanie w nudę, oczekiwanie gratyfikacji bez wysiłku. 
  • Krótkowzroczność -   ciągłe patrzenie na dwuwymiarową płaszczyznę ekranu jest szczególnie niekorzystne dla najmłodszych dzieci, których oko jest przystosowane do widzenia trójwymiarowego. 
  • Nieumiejętność logicznego myślenia a także rozwiązywania problemów  wśród rówieśników - język i zdolność koncentracji to główne narzędzia myślenia.
  • Wady postawy – Skolioza , Lordoza, Kifoza. Dzieci starają się przy oglądaniu  telewizji być jak najbliżej ekranu co wiąże się z nienaturalną postawą kręgosłupa.
  • Uzależnienie – dzieci poprzez ciągłe oglądanie bajek dążą do coraz mocniejszej dawki emocji i wrażeń. Na brak bajki dziecko reaguje złością czy też agresją.


Ważny jest umiar przy włączaniu dzieciom bajek aby nie dać telewizji zapanować nad  naszą pociechą. Jeżeli dajemy naszym pociechom przyzwolenie  na oglądanie bajek i na   to aby  świat wirtualny zapanował nad nimi, wówczas  nie obarczajmy winą dziecka ale tylko i wyłącznie siebie samych. Starajmy się umiejętnie kontrolować czas i to co nasze dziecko ogląda w danej chwili. Tak, aby wspomagało prawidłowy rozwój naszego dziecka i pozwalało mu od czasu do czasu na chwile przyjemnej rozrywki. Bardzo istotna i przydatna zasada umiarkowania w jedzeniu i piciu, istotna jest także i w wypadku oglądania telewizji. 


Autor: Patrycja - Ukończyła Business School Studium Policealne na kierunku Psychologia i Socjologia oraz Wyższą Szkołę Pedagogiczną ZNP w Warszawie na kierunku wychowanie przedszkolne i edukacja wczesnoszkolna z terapią pedagogiczną.

piątek, 9 grudnia 2016

Będziesz miał braciszka! Syndrom detronizacji jedynaka.

Wraz z przyjściem na świat drugiego dziecka wiele rzeczy w rodzinie ulega zmianie. 
W sytuacji szczególnej znajduje się dziecko, które do tej pory było jedynakiem. Od dorosłych w dużej mierze zależy to, czy dziecko zaakceptuje młodszego braciszka lub siostrzyczkę. Rodzice zwykle obawiają się, że maluch będzie zazdrosny o noworodka i zacznie traktować go jako potencjalnego rywala, z którym trzeba będzie walczyć o miłość i uwagę rodziców. Jak przygotować dziecko na przyjście nowego członka rodziny?

Zapowiedź przyjścia na świat nowego członka rodziny jest ekscytującym przeżyciem zarówno dla dorosłych, jak i dla dziecka. Czas oczekiwania na młodsze rodzeństwo to okres, w którym szczególną uwagę należy poświęcić na przygotowanie starszego dziecka do nadchodzących zmian. Otulony miłością i troską jedynak nawet nie przypuszcza, że uwaga rodziców, skupiona dotąd na nim, może zostać rozproszona. Na wiadomość o ciąży mamy w małych główkach pojawiają się pytania i lęki: Jakie będzie to nowe dziecko? Czy zabierze mi zabawki i mój pokój? Czy mamusia i tatuś już mnie nie chcą? Są to naturalne emocje i nie można dziecka za nie winić. Można jednak pomóc mu poradzić sobie z nimi poprzez ich oswojenie. 

Proces oswajania dzieci z przyjściem na świat rodzeństwa rozpocząć należy jeszcze w ciąży. Im młodsze jest dziecko, tym później można mu przekazać radosną nowinę, najlepiej wówczas, gdy brzuch stanie się widoczny. Starsze dziecko może być już bardziej spostrzegawcze i zauważyć, że z mamą coś się dzieje - warto więc wyjaśnić mu przyczynę takiego stanu. Sama rozmowa powinna być przeprowadzona z rozwagą. Dziecko musi wiedzieć, z czym wiąże się pojawienie się noworodka w domu. Będzie to czas dezorganizacji dotychczasowego życia. Niemowlę jest bardzo absorbujące, będzie często płakało i na początku dużo spało. Jednocześnie musimy zapewnić starszaka o swojej niezmiennej miłości i o tym, że rodzice nadal będą mieli dla niego czas (na wspólną zabawę, czytanie bajek, wyjście na spacer itp.). Formą przyzwyczajania się do zmian może być wspólne przeżywanie ciąży. Ważne może być zarówno dotykanie i mówienie do brzuszka czy oglądanie zdjęć z USG. Warto także sięgnąć po ciążowe pamiątki z czasów noszenia pod sercem malucha, z którym rozmawiamy. Opowieść o tym, jak rodzice na niego czekali, wspólne oglądanie zdjęć, da dziecku informację, że także ono było wyczekiwane i upragnione. Dobrze jest także sięgnąć po fotografie przedstawiające potomka tuż po narodzinach i opowiedzieć, jakie uczucia towarzyszyły rodzicom podczas jego narodzin, powrotu do domu i opiekowaniu się nim. Da to również dziecku możliwość zwizualizowania tego jak będzie wyglądał nowo narodzony brat lub siostra. Dobrym pomysłem mogą być wspólne zakupy wyprawkowe i przygotowanie pokoju dla nowego domownika. Jeśli jednak dziecko nie ma ochoty na współpracę w tej kwestii, należy dać mu czas na oswojenie się z myślą o zmianach i nie namawiać na siłę ani do wspólnych przygotowań, ani dzielenia entuzjazmu. 

Mówiąc o nadchodzącej nowej sytuacji należy skupić się głównie na odpowiadaniu na pytania dziecka, nie zaś na opowiadaniu mu o tym co może się wydarzyć. Nadmiar informacji może być przytłaczający, a komunikaty typu „Nie przestaniemy Cię kochać.” „Brat/siostra nie zajmie twojego miejsca w naszym sercu.” mogą zadziałać dokładnie odwrotnie od zamierzeń rodzica. Tego typu sugestie mogą sprawić, że dziecko zacznie myśleć o młodszym rodzeństwie jak o rywalu, mimo że wcześniej nie postrzegało go w ten sposób. Jeśli jednak widzimy, iż starsze dziecko czuje się zagrożone albo niepewne w nowej sytuacji rodzinnej nie warto tego faktu przemilczać. Trzeba rozmawiać z dzieckiem o jego uczuciach i lękach, by nie utwierdzało się w przekonaniu, że te emocje są wstydliwe albo zakazane.

Maluchowi trudno czasem zrozumieć i zaakceptować fakt, że musi dzielić się czasem 
i uwagą rodziców z kimś innym. Do tej pory miał mamę i tatę na wyłączność. Rodzice nie mogą żądać od starszego dziecka, by zawsze szło na ustępstwa albo oddało swoje zabawki młodszemu. Należy szanować własność dziecka i uczyć go, by dobrowolnie umiało dzielić się z innymi. By dziecko czuło się ważne i doceniane, należy podkreślać jego znaczenie w wychowaniu malca. Dobrze jest więc zorganizować dni tak, by jak najwięcej czasu spędzać ze starszym dzieckiem - zarówno w większym gronie, jak i tylko we dwoje. Może to być zaangażowanie dziecka do opieki nad niemowlęciem - podawanie kosmetyków podczas przewijania czy kąpieli, odkładanie ubranek do kosza z brudnymi rzeczami, wieczorne czytanie bajek lub śpiewanie kołysanek małemu braciszkowi czy siostrzyczce. Prócz czasu spędzonego wspólnie z najmłodszym członkiem rodziny, dobrze jest też dać starszakowi swoją wyłączną uwagę – pójść do kina, na spacer, czy plac zabaw, poczytać książkę, rysować, lepić z plasteliny. Możliwości jest mnóstwo, a w aktywność mogą włączać się wszyscy członkowie rodziny – tata, babcia, dziadek, (by nieco odciążyć najbardziej zaabsorbowaną w tym okresie mamę).

Niezwykle ważne i motywujące jest chwalenie dziecka. Docenianie jego starań, głośne 
i szczere uznanie i powtarzanie, jaki jest dzielny i jak jesteśmy z niego dumni z pewnością udowodni starszakowi, że lęk o utratę rodzicielskiej miłości nie ma odzwierciedlenia 
w rzeczywistości, a mały przybysz to nie intruz, a przyjaciel z którym już nie długo będzie się można świetnie bawić.


Autor: Natalia 
Jest absolwentką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, na Wydziale Studiów Edukacyjnych kierunek: Pedagogika, Wychowanie Przedszkolne i Nauczanie Początkowe

poniedziałek, 14 listopada 2016

How to get kids to eat more vegetables?

It is a matter of which probably a lot of parents have to deal with. Period between autumn and winter time is start slowly and our children get sick more often.  Unfortunately they do not want to eat fruits or vegetables which allow them at least a little to maintain the proper level of vitamins in their bodies which are necessary to protect them from some diseases or simple cold.
 If you want make them eat try these tips:
Keep a bowl of fruit on the kitchen table for a quick, easy snack
Always have freshly cut vegetable sticks in the refrigerator
When you make a pancakes add bananas or berries
Provide dried fruit instead of candy

Eat Together
If you snack on fruit in front of your kids, they’re more likely to meet their fruit and vegetable requirements, according to a new study in Appetite. Krisena Borenstein, a mother of two children aged three and four, has seen this type of role mode
ling work firsthand. While her kids loved berries, they wouldn’t try apples or pears. Watching their father crunch into apples eventually piqued their interest enough to want “What Daddy eats?”

Don't Give Up
Your kid can be very picky. It may take as many as 10 to 15 tries with a new food before a child is willing to accept it.
Think about color, smell and texture when introducing a child to a new food. A child may enjoy raw crunchy broccoli but not cooked broccoli in casseroles, or soft canned peaches but not freshly sliced peaches
Be a positive role model. Eat a variety of fruits and vegetables
Encourage your child to try new foods in a comfortable meal environment
Make it smaller, maybe your kid is not able to eat the whole apple, then it is better when you make a small slices of it
Tell them how fruits and vegetables are great for our body, you can even say a little lie secrets like bananas are amazing for our eyes or muscles, make them to believe it!


Autor: Aleksandra

Studentka Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na kierunku: Edukacja Wczesnoszkolna i Wychowanie Przedszkolne. Absolwentka Oxford Cherwell College w Wielkiej Brytanii oraz policealnej szkoły medycznej na kierunku Ratownik Medyczny