środa, 18 października 2017

Parents and children. I want my child to be independent.

What can be better for a parent than an independent child? We can often hear: "I would like my children to be more independent: to dress, to eat etc. by themselves." But in practice, everything is not so simple. Moms and dads are faced with the fact that independence entails independence and freedom of decision-making, and not always the views of children and adults are the same.

The problem is that the traditional system of upbringing treats the child not as an independent member of the family or society, but on the contrary, as a dependent, unreasonable human being, from whom only in future an intelligent person will be. As the result, there is no question of giving him the right to decide, choose or express his desire to do anything. There is some controversy when parents want the child to grow up and be responsible for some things, but at the same time they are not ready to give their child the right to be independent.This contradiction does not lead to anything other than the development in the child insecurity in his abilities.

Parents have to prepare children to independent live, giving them an opportunity to get their personal experience and make their own mistakes. When a child is included in daily activities, he begins to realise his role in the family, feels that he is trusted. When a child is given a choice, he learns to think independently and make decisions.

Independence in putting on and choosing clothes:

organise a child-friendly place with low shelves or cabinets in order your child can get his clothes. As the result a child will be interested and will have a desire to dress by himself;

pick up clothes and shoes which are easy to put on and take off;

clothes in the child's wardrobe should match the season. So, if you give the kid the opportunity to choose clothes by himself, he will not choose a T-shirt in winter, and a warm sweater in summer;
organise in the bathroom a basket for dirty laundry, explain and show the baby where to throw things for washing;

hang a safe mirror to the child, large enough so that he can see himself in full growth. Near the mirror, it can be a shelf, where the comb will be, if you have a girl, then also various accessories.

Independence in hygiene:

in the bathroom you will need a small chair or stand so that the child can reach the tap. Next to the tap should be a baby soap, toothpaste and a brush in a separate cup;

A pot should also be comfortable and always accessible.

Independence in food:

organize in the kitchen a small shelf or a cabinet where the dishes for the child will be stored, also put a jug with water next to them, as well as napkins and bibs;

do not use plastic dishes, use glass and ceramics. So the child will quickly learn that plates and glsses are fragile and should be treated with caution;

prepare food for the child, which he can eat without any special difficulties — instead of spaghetti pasta, instead of mashed potatoes pieces of vegetables and potatoes;

children like to participate in cooking. Ask them to help you - peel bananas, cut bread or vegetables with a safe knife and so on.

Independence during sleep:

a low open bed will help your baby to form the right attitude to sleep - in fact a baby cot is not a cage where the parents put their child, deciding that it's time for him to sleep. An open bed can help your child to lay down when he wants;

think about a daily evening ritual that will tell the child that it's time for sleep - evening tea, reading books under lamp lights etc. In this case, you do not have to remind the child once again that it's time to go to bed.

Independence in games and classes:

organise for the child low shelves or boxes for storing toys. Try to work out a simple scheme for placing toys in the right place, put aside those items that the child has not played for a long time, so it will be easier for your kid to clean up;

choose proper furniture for children:low table, chair etc;

books and materials for creativity should be available without any difficulties, then the kid can do his favorite things at any time;

let them always have a brush and a scoop in the access so that the children can clean the garbage from the table or floor by themselves.


So, here are basic principles of organizing a home environment in order to help a child to become more independent. But the most important thing of course is to accept the fact that a child is a separate person who has the right to be respected and has the desire to be independent.


Autor: Ludmiła - Absolwentka Narodowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Kijowie na kierunku: Anglistyka/ Lektor języka angielskiego. Od ponad 8 lat pracuje z dziećmi jako nauczyciel jęz. angielskiego.

czwartek, 5 października 2017

WSPIERANIE DZIECKA W ROZWOJU SAMODZIELNOŚCI



Niejednokrotnie zdarza się słyszeć słowa: 

„zostaw, ja to zrobię szybciej”, „zostaw, bo wylejesz/stłuczesz”. Takie komunikaty kierowane do dziecka sprawiają że, ich działania zostają blokowane, a wiara we własne możliwości zostaje zaniżona. Ciągłe poprawianie, wyręczanie zamiast pomagać hamuje rozwój umiejętności i uczy przyzwyczajenia, że i tak ktoś zawsze mi pomoże.  Dlaczego więc nie pozwalamy na samodzielność? Zabiegani i zapracowani rodzice zbyt często wyręczają dzieci tłumacząc to: „Nie mam czasu czekać aż się ubierze ...”, „Wszystko, co robi, trwa godzinami ...”, „Jak myje ręce, to zalewa całą łazienkę i mam jeszcze więcej pracy ...”. Powodem dla którego dzieci zostają wyręczane jest nie tylko zapracowanie rodziców ale również ich nadmierna troska. Nadmiernie troskliwi dorośli pragną uchronić dzieci przed wszelkimi trudnymi sytuacjami i negatywnymi emocjami. Stąd bierze się skłonność do wyręczania przedszkolaków. 

Uczenie samodzielności to nie zostawianie dziecka samemu sobie, lecz pokazywanie mu  możliwości
i wspieranie  w  jego  decyzjach przy jednoczesnym kontrolowaniu i zapewnieniu bezpieczeństwa. Bardzo ważne, by rodzice nie blokowali  zapału dziecka  i powoli wprowadzali go w świat samodzielności. Poprzez zachęcanie i zabawę uczmy dzieci samodzielnego mycia, ubierania, wiązania sznurówek, jedzenia sztućcami. Każdy trening jest dobry, dlatego choćby zapinanie guzików, pokonywanie schodów, pomoc w porządkach  i przygotowywaniu posiłków pomaga trenować samodzielność praktyczną. Dzieci uwielbiają być „małymi  pomocnikami”  w domu i w przedszkolu, chętnie wykonują takie czynności jak dorośli i starają się ich naśladować. Dlatego, jeśli dziecko chce pomóc w domu przy obiedzie nie odganiajmy go, ale pozwólmy na wykonanie czegoś prostego i bezpiecznego. 

Dobrą okazją do nauki samodzielności, odpowiedzialności i niezależności jest wyznaczenie dziecku pewnych czynności związanych z obowiązkami domowymi. Niektórym dzieciom pomoc w pracach domowych przychodzi jednak łatwiej niż innym. Wykonywanie obowiązków domowych traktujemy więc jako formę zabawy. 

Chwalmy za wysiłek, nie za idealny efekt!



Autor: Aleksandra - Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej na kierunku: Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna. Ukończyła również Państwową Szkołę Techniczno-Ekonomiczną w Jarosławiu na kierunku: pedagogika; specjalność: edukacja wczesnoszkolna z wychowaniem przedszkolnym..

piątek, 14 lipca 2017

Jak się ustrzec przed chorobą?


Jak broni się organizm?


Dzieci w wieku przedszkolnym przy zdrowym układzie immunologicznym średnio chorują między 6 a 8 razy do roku. Odporność jest zjawiskiem bardzo złożonym, na które mają wpływ czynniki zarówno wrodzone jak i te nabyte. Do funkcji wrodzonych należą wytwarzanie przeciwciał, działanie komórek układu immunologicznego, wrodzone mechanizmy ochronne: naturalnej bariery, którą jest skóra; błony śluzowej czy dróg oddechowych. Odporność nabyta wykształca się dzięki szczepieniom oraz przebytym chorobom i infekcjom. Kilkumiesięczne dzieci korzystają z przeciwciał odmatczynych przekazanych w czasie ciąży. Około 6 miesiąca życia zaczynają wytwarzać własne immunoglobuliny. Kształtowanie odporności jest wymagającym czasu, trudnym procesem, a jego poziom, w porównaniu z osobą dorosłą, dzieci osiągają około 13-15 roku życia. Powinniśmy pamiętać również, że częste infekcje mogą mieć podłoże alergiczne. Jedną z najczęściej spotykanych alergii jest astma oskrzelowa. 

Pamiętajmy
Infekcje łatwiej złapać dziecku w przedszkolu, niż kiedy przebywa z jednym z rodziców lub dziadków w domu w niemalże całkowicie sterylnym środowisku. W przedszkolu czy żłobku dziecko syka się z rówieśnikami a tym samym większą ilością „zarazków” i bakterii. Również zdenerwowanie towarzyszące niekiedy pobytowi w przedszkolu (sprzeczka z kolegami, rozłąka z rodzicem) zwiększa podatność na zakażenia, ponieważ wtedy organizm uruchamia procesy towarzyszące stresowi a jego odporność spada. Dlatego pierwsze lub sporadyczne kontakty z przedszkolem będą skutkowały częstszymi niż wcześniej np. katarami, przeziębieniami, wirusami czy chorobami. Jednak z czasem nasza pociecha zacznie się uodparniać na towarzyszące takim sytuacjom bakterie, a tym samym rzadziej chorować.
Rodzice maluszków i przedszkolaków z pewnością pamiętają o okresowych kontrolach lekarskich oraz szczepieniach. Jednak ostatnimi czasy pojawiło się mnóstwo głosów przeciwko szczepionkom jak i za, dlatego o nich nie będziemy o nich dzisiaj mówić.

W domu i na co dzień
Co robić, aby wzmocnić odporność naszego dziecka? Odpowiedź jest prosta: Przede wszystkim dieta i aktywność fizyczna. Regularne spożywanie ryb oraz warzyw i owoców korzystnie wpływa na nasze samopoczucie i funkcje ochronne organizmu. Ważne są również chude mięso i nabiał. Dieta (tak samo dziecka jak i dorosłego) powinna być urozmaicona – dostarczamy wtedy organizmowi więcej niezbędnych witamin i minerałów. Ważne są tu produkty naturalne czyli wcześniej już wspomniane owoce z warzywami, witaminy C, A, B6, E oraz produkty bogate z żelazo i cynk. Jeżeli nie wiesz jak namówić swoje dziecko do jedzenia polecam linki znajdujące się na końcu artykułu. Dietę warto też uzupełnić o probiotyki, popularny tran natomiast zawiera cenne dla dzieci nienasycone kwasy tłuszczowe. Bądźmy jednak uważni, ponieważ jego nadmiar tak samo jak niedobór jest szkodliwy. 

Kolejną istotną kwestią jest  ruch na powietrzu i hartowanie. Jeżeli to możliwe dziecko powinno spędzać na zewnątrz minimum od 1,5 do 2 godzin dziennie. Dzięki temu zwiększy się jego apetyt i poprawi sen, a dodatkowo pociecha będzie rozwijała swoje umiejętności z zakresu motoryki dużej. Unikajmy przegrzewania i przepocenia, gdyż możemy osiągnąć odwrotny skutek niż zamierzaliśmy. Organizm dziecka, przy częstym przebywaniu na powietrzu, będzie lepiej reagował na zmiany temperatury. W chłodne ale bezwietrzne dni można również rozpocząć hartowanie zdejmując dziecku na kilka minut czapkę z głowy. Wzmocnienie organizmu możemy również osiągnąć pozwalając na chodzenie po domu na bosaka oraz picie chłodnych napojów.

Istotne jest również nawilżone powietrze, dlatego zarówno w przedszkolach jak i szkołach wietrzy się sale, gdy dzieci z nich wychodzą. Podobnie można robić w domu. Ogrzewanie zimą oraz klimatyzacja latem wysuszają śluzówkę i ułatwiają zarazkom wnikanie do organizmu. Nos można również nawilżać wodą morską dostępną w aptece lub ogólno dostępnymi nawilżaczami do pomieszczeń. Duże znaczenie ma też wyuczenie u dzieci nawyku mycia rąk: po zabawie, po powrocie z dworu, po skorzystaniu z toalety. Zachowywanie higieny w taki sposób pomoże nam w pewnym stopniu odżegnać się od chorób i infekcji.  

Co jeszcze? W opozycji do stresu  - relaks i wypoczynek. Dla kilkulatków ważne jest, aby byli wyspani – oczywiście nie mam na myśli nadmiernego lenistwa ani całodziennym leżeniu na dywanie. Wypoczęty człowiek lepiej się czuje oraz rzadziej się przeziębienia, a relaks łagodzi negatywne skutki codziennego (czasami również długotrwałego) stresu i pozwala na  zregenerowanie sił. 


Nie na co dzień
Dobrze jest od czasu do czasu zmienić „klimat”. Pobyt w górach (górskie powietrze) lub nad morzem (dobroczynny jod, którzy korzystnie wpływa na pracę tarczycy oraz układu nerwowego) ma spore znaczenie dla naszego samopoczucia. Zmiana klimatu działa mobilizująco na organizm, gdyż nasze ciało stara się wtedy przystosować do nowych warunków uwalniając substancje o działaniu przeciwzapalnym. Pierwszy tydzień lub nawet dwa są okresem adaptacyjnym, dlatego taki sanatoryjny wyjazd powinien trwać minimalnie 4 tygodnie. Gwarancją takich wakacji będzie i AKTYWNY WYPOCZYNEK na ŚWIEŻYM (zdrowym) powietrzu czyli 3 w 1

Jak zachęcić dziecko do jedzenia? W oczach dziecka ważną rolę odgrywają kształty a także to, że nasza pociecha może pomagać nam w przygotowaniach :D

http://swiatpotraw.pinger.pl/
http://czasnawnetrze.pl/wnetrza-inspiracje/cooking-4-parties/16299-jak-zachecic-dziecko-do-jedzenia
https://www.google.pl/search?q=puzzle+dla+wykrawania+jedzenia&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwig1cHMw-XUAhVJaVAKHav1BdMQ_AUIBigB&biw=1280&bih=675#imgrc=SivigC0Yr_ArQM:
https://www.google.pl/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fv_c1750.img.gibo.pl%2Fposilki-lunchbox-jedzenie-dla-dzieci-ciekawe-pomysly-na-posilek-sniadanie-dla-dziecka-zabawne-sniadanie_img_c14187d0a1dbe7ef441f2ad9b37b71b0_750_0_0_0_0_0_ffffff_0_1726b.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fgibo.pl%2Fposilki-lunchbox-jedzenie-dla-dzieci-ciekawe-pomysly-na-posilek-sniadanie-dla-dziecka-zabawne-sniadanie_zdjecie%2C1339%2C20.html&docid=B4YqLJoLJOySTM&tbnid=hDhQRLIPemgdGM%3A&vet=10ahUKEwjbgq7vu-XUAhUCPVAKHdSwDpQQMwiUAShbMFs..i&w=750&h=764&client=firefox-b&bih=675&biw=1280&q=zabawne%20jedzenie&ved=0ahUKEwjbgq7vu-XUAhUCPVAKHdSwDpQQMwiUAShbMFs&iact=mrc&uact=8


Autor: Dominika
Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Pedagogika, ze specjalizacjami: Wczesnoszkolne Nauczanie Języka Angielskiego oraz Animacja Społeczno-Kulturalna.

środa, 28 czerwca 2017

Summer time planning

Are you wondering where to take your child on this vacation? Where to go with children for the weekend? Are you looking for a cool theme park, interesting places or other attractions for children? I already found some nice places and wrote them down that I am definitely planning to visiting this year, hence can and you such a list will be useful :) Here are interesting attractions for children in Poland, several places to visit in this holiday :)

I have chosen places (which in my opinion) will be fun for preschoolers :) Mainly various theme parks, pets etc. It's my wish list, so I will have myself to pick up where to go with my children in the future.

1. Magic gardens
Magical Gardens in Janowiec are the "sensory garden" for kids. Here fables, science, nature mix together. So you can meet the caterpillar and the dwarf and garden with fragrant flowers. Very cool point to awaken your child's curiosity and sensitivity. And really everyone wants to see these great carrots from the photos. For a family ticket for our four of us should pay 69 zł (one child less than 100 cm). Park site: magiczneogrody.com/












2. Jura Park Solec Dinosaur Park
There are about 20 dinosaur parks in Poland. Jura Park Solec has over 100 dinosaurs of real size, some playground, insects, winter garden. I type it a little because of the location on the map, but also the plan of the park seems to me abundant in these dinosaurs. The entrance fee should be around 56 PLN, because children up to 4 years come in for free. Park site: juraparksolec.pl/ and I recommend to you a full report from the Park Dinosaurs Solec Kujawski.

























3. Microcosmos
At some age children are fascinated by worms, bugs, flies and other wonders. All these garbage, germs and other toys did not come out of nowhere. Microcosm is a park with giga worms. 25 giga worms, 25 microorganisms and supposedly cool garden. For entry and family tickets we should pay 40 zł. Park site: www.mikrokosmos.edu.pl/ and I would like to recommend to you a full report from the Microcosm.

























4. Farm of ilussion
The flying balloon house, overturned house, tunnels, mirrors, small big chairs, magic tables, etc. is the Farm of Illusion. A little like this enchanted world for small and big. I already know that I liked it, one of the cooler places on the map of attractions in Poland. Necessary to visit, and full report here: Farm of Illusion. We should pay 84 zł (one child up to 100 cm). Page: farmailuzji.co.uk/















5. Labyrinths Bliziny
All kids like labyrinths, so I think they'll like it. Labyrinth of corn, labyrinth of straw, wooden. It looks like you can get a good "wow" :) At the entrance we should pay about 48 zł if we get together with two children before 4 birthday (up to 4 years free). Swiatlabiryntow.blogspot.com/
























6. Africarium
The coolest oceanarium complex. Fish, tunnels, and penguins downstairs are all WOW! Children were difficult to peel off. About Africa read the entry Wroclaw with children. Africa is part of the zoo (you can go see the rest of the animals later) for a ticket for our four we paid 120 zł (family, because it paid more than two normal and one reduced to 3 free). http://afrykarium.com.pl


























I hope that although some of you will benefit from the help that I have here for you, and together with the whole family will choose to stay in one of these six wonderful places and will give your children an unforgettable play and adventure. I look forward to feedback on places you visited!! By the way, I would like to wish all the kids safe, wonderful, sunny and family holidays!!

Autor: Aleksandra

Studentka Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na kierunku: Edukacja Wczesnoszkolna i Wychowanie Przedszkolne. Absolwentka Oxford Cherwell College w Wielkiej Brytanii oraz policealnej szkoły medycznej na kierunku Ratownik Medyczny


sobota, 15 kwietnia 2017

Psychology and creativity of the child. The "cactus" technique

Have you ever thought that the drawings of your children can tell you much more than you think. It turns out that with the help of colors and pencils the kid can “tell” everything that is hidden in his soul from his parents. Sometimes it happens that a child cannot even describe in words his problems, experiences, fears, but you can understand everything if you look at his drawing attentively. But how can we do it? There is a special technique called "Cactus" which is suitable for children over 3 years old. This technique will tell you about the state of the "emotional sphere of the baby." It will help assess aggressiveness, its direction, etc.

Give the child a large sheet of white paper and a simple pencil and tell the child to draw a cactus. Questions and additional explanations are not allowed.

Take into consideration such things as arrangement, size, the force of the pencil's pressure, the characteristics of the needles etc

Strongly protruding, long, closely spaced needles can evidence of the aggressiveness of the child. Strong pressure indicates his impulsiveness.

A large cactus, located in the center of the sheet is an indicator of egocentrism and the desire for leadership. On the contrary, a small figure located at the bottom of the sheet, suggests a lack of self-confidence and dependence.

The use of bright colors and the image of "happy cactus" characterises optimism, whereas anxiety is the use of dark colors, as well as the predominance of internal shading with broken lines.

Femininity shows the presence of jewelry, various colors, soft lines, shapes.

Estrangement shows the presence of other cacti or flowers in the drawing and on the contrary the picture shows only one cactus means introvert.

The desire for home protection, the sense of family unity shows the presence of a flower pot in the picture, the image of a houseplant. Lack of desire for home protection, a sense of loneliness are wild, desert cacti.

After the work is finished, you can ask your child about the drawing:

Is this cactus home or wild?
Is this cactus strongly pricked? Can I touch it?
Does your cactus like to be looked after, watered, fertilized?
Does the cactus grow alone or with a plant in the neighborhood? If it grows with a neighbor, then what kind of plant is it?
When the cactus grows, how will it change (needles, size)?


Try to do it with your child and tell us about results.


Autor: Ludmiła - Absolwentka Narodowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Kijowie na kierunku: Anglistyka/ Lektor języka angielskiego. Od ponad 8 lat pracuje z dziećmi jako nauczyciel jęz. angielskiego.

niedziela, 26 marca 2017

Gdy dziecko się złości…

Jakiś czas temu miałam problem z zachowaniem mojego dziecka, które praktycznie dzień w dzień robiło mi „nieziemskie awantury o nic”. Wychodziłam z pracy i pędziłam co tchu do przedszkola, żeby jak najszybciej je odebrać, a tam zastawała mnie skwaszona mina i pretensje. Droga do domu samochodem mijała w miarę spokojnie, ale tuż po przekroczeniu progu mieszkania zaczynał się płacz, krzyk i dziki lament. Zachowania te charakteryzowały się różną długością i różnym natężeniem. Radziłam sobie z nimi w różny sposób – raz lepiej, raz gorzej. Czasami cierpliwie tłumaczyłam i współodczuwałam. Innym razem – wyprowadzona z równowagi niezrozumiałym dla mnie zachowaniem mojego własnego dziecka – wpadałam w szał, a wtedy mój podniesiony głos słyszały nawet dzieci sąsiadów. „Awantury” mają to do siebie, że zawsze się kończą, ale po każdej z nich byłam wyczerpana psychicznie i miałam podły nastrój.

Po kilku tego typu „zajściach” zaczęłam się zastanawiać: dlaczego tak się dzieje? Co powoduje, że moje dziecko zachowuje się w taki sposób? Czy moje dziecko na pewno jest zdrowe? A może to ze mną jest coś nie tak, skoro nie radzę sobie z emocjami dziecka i własnymi?

W poszukiwaniu odpowiedzi zaczęłam przeglądać blogi i fora, na których rodzice borykali się z podobnymi problemami. Razem z innymi mamami upatrywałyśmy problemu w nadmiernej ilości zjadanych przez dzieci słodyczy; w zbyt małej ilości ruchu; w oglądaniu zbyt wielu bajek; w zbyt małej ilości czasu i uwagi poświęcanej naszym pociechom…

W końcu trafiłam na artykuł pani psycholog Joanny Kalembki „Mózg w złości. Instrukcja obsługi”, z którego jasno wynikało, że „w większości przypadków to nie zachowanie dziecka jest problemem, ale nasza reakcja na to zachowanie”. W pierwszym momencie „zagotowałam się”, bo jak pozostać obojętną w sytuacji, gdy mały człowiek krzyczy na nas i awanturuje się bez powodu??? Później, gdy ochłonęłam – sięgnęłam po artykuł drugi raz i już całkiem na spokojnie przeczytałam:
Dzieci nie zawsze zachowują się tak, jakbyśmy chcieli, żeby się zachowywały. Czasem nie radzą sobie z emocjami, własnymi lękami, frustracjami, smutkami, złością. Bywa, że według nas ich reakcje są przesadzone – za bardzo krzyczą, za bardzo czegoś chcą, za szybko biegają. Mają trudności z odnalezieniem się w zawiłym społecznym świecie. Bywa, że kogoś uderzą, wyrwą zabawkę. Zamiast siedzieć spokojnie w autobusie będą skakać po siedzeniu.
Wiele zachowań dzieci nas irytuje i złości. Jednak musisz pamiętać o jednym. One dopiero się uczą. Z każdym dniem ich mózg rozwija się w niebywałym tempie, a dziecko uczy się radzić sobie z własnymi emocjami, rozumieć zawiłości społecznego świata, nabywać umiejętności komunikacyjne z innymi ludźmi. To nie jest łatwa nauka. I tak, jak przy nauce chodzenia upadki są nieuniknione i częste.
Dlatego, w większości przypadków to nie zachowanie dziecka jest problemem, ale twoja reakcja na nie.
Jedynym sposobem na nauczenie dziecka radzenia sobie z emocjami, jest umiejętność bycia blisko własnych emocji. Nie ma innej drogi.

Prawda – pomyślałam. I przeszłam do dalszej części tekstu, w której autorka w bardzo jasny sposób tłumaczyła złożoność naszego mózgu i zawiłości jego funkcjonowania. Dowiedziałam się, że nasz mózg składa się z kilku „poziomów” różniących się od siebie działaniem i czasem powstania w toku ewolucji. I tak: na najniższym „poziomie” znajduje się najbardziej stary ewolucyjnie obszar, który odpowiada za działanie podstawowych funkcji życiowych – jest to tak zwany „mózg gadzi”. Poziom „wyżej” znajduje się układ limbiczny, nazywany „mózgiem ssaków”, który odpowiada za nasze emocje, a dokładniej ze emocjonalne pobudzenie. Natomiast poziom „najwyższy” to najmłodsza ewolucyjnie część – kora przedczołowa, która odpowiedzialna jest nie tylko za najbardziej złożone funkcje poznawcze: myślenie, analizowanie, wyciąganie wniosków, ale też za elastyczność myślenia i zdolność empatii z drugim człowiekiem.

Zazwyczaj jest tak, że wszystkie wyżej wymienione obszary mózgu zgodnie ze sobą współpracują, a wtedy bardzo dobrze nam idzie kontrolowanie naszych impulsów – radzimy sobie z emocjami, racjonalnie tłumaczymy wydarzenia i zachowania innych ludzi. Zdarza się jednak taki moment, gdy mózg ulega przeciążeniu, a nam „puszczają nerwy”. Dlaczego? Odpowiedzi udziela autorka artykułu, pisząc:
Przyczyny „puszczenia nerwów” mogą być różne. Najczęściej jednak tym, co powoduje nasz wybuch, są emocje dziecka. Jego krzyk, wrzaski, tupanie, bicie, atak „histerii”. Dlaczego tak trudno nam pozostać spokojnym i towarzyszyć dziecku w momencie jego emocjonalnego wybuchu? Winę ponosi nasza biologia.
Gdy nasze dziecko mierzy się ze swoją złością, nasz układ limbiczny, a przede wszystkim jego część nazwana ciałem migdałowatym zostaje pobudzona. Emocje nie działają w próżni, ale w systemie, dlatego złość dziecka łatwo może porwać nasz mózg i aktywować w nim te same obszary, które w tym właśnie momencie  są nadaktywne u dziecka. Innymi słowy – gdy ciało migdałowate dziecka  zarządza alarm, może on zostać przeniesiony również na nas i pobudzić nasz „emocjonalny mózg” do reakcji. A w wypadku zbyt silnego „zarażenia” emocjami dziecka, jest to z reguły reakcja „walki –ucieczki”. Kontrola zostaje przejęta przez układ limbiczny i czujemy, jak emocje biorą górę nad rozsądkiem. Przestajemy myśleć racjonalnie, tracimy zdolność elastycznego podejścia, tracimy szeroki obraz sytuacji. Zanika nasza zdolność empatii. Dodatkowo, nasz wybuch powoduje,  że obszary w mózgu dziecka, które już zostały przeciążone, jeszcze bardziej pogrążają się w chaosie. Wpadamy w błędne koło wzajemnie nakręcających się emocji.”

Zastanowiłam się przez chwilę nad przeczytanymi słowami, a później przypomniałam sobie kilka „awantur”, podczas których używałam podniesionego głosu… Faktycznie każda z nich trwała znacznie dłużej od tych, podczas których byłam spokojną i empatyczną mamą … Czyli jednak spokój???
Moje przypuszczenia potwierdziła dalsza lektura tekstu, z którego jasno i zrozumiale wynikało, że nasz spokój i pewność mogą wyciszyć pobudzony mózg dziecka i jego złe emocje, bo „spokój jest tak samo zaraźliwy, jak złość”…

Proste? Bardzo proste!!! Tylko jak zrobić, by to, co jest łatwe w teorii, uczynić łatwym w praktyce?

Autorka artykułu proponuje wiele rozwiązań mających na celu wyciszenie naszych negatywnych emocji. Są to, miedzy innymi, dbałość o kondycję psychiczną (odpoczynek, sen, właściwe odżywianie, które mają olbrzymi wpływ na naszą samokontrolę i właściwe funkcjonowanie mózgu), wsparcie osoby bliskiej (warto mieć kogoś, komu się po prostu można wyżalić), głęboki oddech (świadomy, głęboki oddech jest świetną metodą na przekierowanie uwagi i uspokojenie pobudzonego „emocjonalnego mózgu”), aktywność fizyczną i taniec (podobno najlepsza forma bezpiecznego rozładowania napięcia).

Według mnie, zaraz obok aktywności fizycznej, najlepszą metodą na uspokojenie emocji jest metoda „nie dać się porwać emocjom”, czyli zaproponowana, już na wstępie, nauka radzenia sobie z emocjami. Na czym ona polega? Najlepiej ujmuje to w swoich słowach Pani Joanna, którą pozwolę sobie raz jeszcze zacytować:
Przede wszystkim większość z nas nie umie określić momentu, w którym „emocjonalny mózg” zaczyna przejmować stery – orientujemy się zazwyczaj, kiedy już słyszymy swój krzyk. Pierwszym etapem jest więc umiejętność wyczucia, kiedy dochodzimy do muru. Wbrew pozorom nasze ciało wysyła nam wiele wskazówek, tylko my nie za bardzo chcemy je odczytywać. W sytuacji pobudzenia emocjonalnego możesz na przykład: czuć, że robi ci się gorąco, zaciskać ręce, odczuwać drętwość karku, zaciskać szczęki, szybciej oddychać, czuć że twoje dłonie robią się ciepłe itp (każdy z nas jest niepowtarzalny, dlatego sam musisz odkryć instrukcję obsługi na siebie).
Gdy już będziesz wiedział, że emocje biorą górę, następnym krokiem jest nazwanie ich. Oho! Czuję złość. Nazywanie tego, co doświadczamy jest kluczowe. ” To co nazwane traci na swojej mocy”. Nazywając emocję twoje płaty przedczołowe dostają informację o tym, co się dzieje w systemie i mogą podjąć kroki, aby wyciszyć układ limbiczny (to dlatego psycholodzy do znudzenia nawołują, aby od najmłodszych lat uczyć dzieci nazywać swoje emocje). Kiedy już wiemy, że czujemy złość i grozi nam niekontrolowany wybuch, uruchamiamy metody zapobiegawcze, które pomogą nam nie dopuścić do stracenia kontroli nad naszymi emocjami. Mówiąc inaczej,  musimy uchronić nasze płaty przedczołowe przed porwaniem przez układ limbiczny- dzięki temu nie stracimy panowania nad całym systemem. A złość po prostu się przetoczy i wyciszy. Jak to zrobić? Przekierowując  i świadomie angażując naszą uwagę w jakieś zadanie. Możemy liczyć od 100 do zera, mnożyć kolejne cyfry przez dwa albo wypróbować technikę nazywaną: „kamera na”: rozglądasz się  i wymieniasz w myślach wszystkie przedmioty na literę A/koloru zielonego/okrągłe itp. jakie widzisz wokoło. Zadanie trwa tak długo, aż poczujesz, że twoje emocje się wyciszyły”.


Oczywiście nie ma uniwersalnej metody na to, jak radzić sobie ze złością dziecka. Bycie rodzicem to trudne zadanie i nikt nie jest w stanie dać nam gotowej recepty, która rozwiąże każdy problem wychowawczy. Nie mniej jednak warto sobie wziąć do serca powyższe rady, bo krzyk świadczący o naszej słabości i bezradności, nie tylko odstrasza i zniechęca, ale też uczy malucha agresji i negatywnej komunikacji. Natomiast uśmiech czyni świat piękniejszym, a życie – łatwiejszym. 

http://www.edukowisko.pl/?p=1231



Autor: Mariola

Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Gdańskim (Wydział Biologii, Geografii i Oceanologii) oraz studiów podyplomowych z zakresu Edukacji Przedszkolnej w Wyższej Szkole Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Warszawie (Wydział Nauk Społecznych i Filologii).

czwartek, 9 marca 2017

Sensory processing disorder(SPD) fashion or necessity?

Looking inside all the net websites we can see that most of them can offer a special classes containing elements of sensory integration. On parents blogs lots of people use elements of sensory integration during the playing time and I think that already each of us has got in a family, preschool, school class or among friends a child with sensory processing disorder. Is it a new fashion because it is so popular? We had time with dyslexia and ADHD. Maybe sensory integration has their 5 minutes now ??



One of the therapist said that it is hard to clear answer this question and for sure the concept of sensory integration is heavily overused. If a child does not want to touch something because simply in a world he does not like it or does not know we call this child as a one with sensory processing disorder. We are adults and we do not like everything. We have our favourite smells, clothes, taste preferences and no one tells that these are disorders. If a small child refuses to eat certain consistency because he can not deal with it rather that go to speech therapist parents will send him to sensory integration problems. 

I think that the abuse of the concept of sensory integration is caused by several factors. Firstly, due to the concern for the child. If a parent or teacher can hear that it is a nice way, in addition to supporting the comprehensive development of the child, it wants to use it. Its uniqueness lies in the fact that with ordinary tools, physical activity, everyday objects or even the gifts of nature, we can really do a lot.
Secondly, the childhood of our children is completely different than ours. Newborns and infants are attacked by sounds, colors, forget that what they need is a quiet, calm, sucking, touch and rocking. Small children play with toys in a different way, are no longer in kindergarten, they spend less time on playgrounds and more time in front of TV or computer. Nowadays, on the one hand, we are overstimulation, and on the other we lack these ordinary, natural incentive.

And finally, third, we are growing. From year to year the number of therapists, sensory integration, and places where you can diagnose disorders in the processes of sensory processing. Teachers and educators receive more information about sensory integration studies, as well as during training. Also, parents participate in workshops and thereby increase their awareness. Increasing the number of publications, dealing with sensory integration.

Thus, if in fact we have a fashion for SI? Probably partly so, but no matter whether it be fashion or simply increase awareness and accessibility to sensory integration therapy, it means the success of the child. And his fate, for us parents and therapists is the most important.


Autor: Aleksandra

Studentka Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na kierunku: Edukacja Wczesnoszkolna i Wychowanie Przedszkolne. Absolwentka Oxford Cherwell College w Wielkiej Brytanii oraz policealnej szkoły medycznej na kierunku Ratownik Medyczny